Wpis opublikowany 22.07.2026r.
Czy proces projektowania przestrzeni miejskiej musi przebiegać według z góry określonego scenariusza? A co, jeśli zamiast gotowych instrukcji uczestnicy otrzymają… serię nieprzewidywalnych przeszkód?
Na te pytania odpowiedzieli uczestnicy warsztatu przygotowanego przez Adama Chylińskiego oraz Sandrę Skalmierską-Dańczurę z naszego Zespołu UrbanLab.net – Laboratorium Innowacji Miejskich IRMiR podczas IV Forum Placemakingu organizowanego przez Stowarzyszenie Lepsze Miasto.

Celem eksperymentu było wypracowanie koncepcji zagospodarowania jednego z zielonych skwerów na terenie krakowskiej Wesołej, w sąsiedztwie FabLab Małopolska. Zamiast jednak przeprowadzać uczestników przez kolejne etapy procesu placemakingowego, prowadzący świadomie ograniczyli swoją rolę do minimum.
To nie był klasyczny warsztat z gotowymi narzędziami i instrukcjami. Uczestnicy musieli samodzielnie podejmować decyzje, reagować na niespodziewane sytuacje i odnajdywać się w warunkach ciągłej zmiany. Kolejne wyzwania i losowo pojawiające się utrudnienia wymagały elastyczności, współpracy oraz kreatywnego myślenia.

Założenie było proste – sprawdzić, czy błędy i nieprzewidziane wydarzenia rzeczywiście utrudniają proces projektowy, czy może stają się impulsem do tworzenia lepszych rozwiązań.
Efekty zaskoczyły nawet samych prowadzących. Pomysły, które początkowo wydawały się zupełnie absurdalne, jak choćby pojawienie się „Różowego Słonia”, z czasem stawały się inspiracją dla ciekawych i spójnych koncepcji zagospodarowania przestrzeni. To, co na początku wyglądało na przeszkodę, często okazywało się największym atutem całego procesu.

Dodatkowym wyzwaniem było zadbanie o bezpieczeństwo symbolicznych mieszkańców okolicy – jajek Joli i Janusza (takie imiona otrzymali od uczestników eksperymentu), które towarzyszyły uczestnikom przez cały warsztat. Choć zadanie nie należało do najłatwiejszych… „mieszkańcy” przetrwali eksperyment bez szwanku.

Warsztat pokazał, że ograniczenie roli prowadzących nie oznacza chaosu. Wręcz przeciwnie, może stworzyć przestrzeń do samodzielnego działania, budowania poczucia sprawczości i uczenia się poprzez doświadczenie. Uczestnicy opuścili warsztat nie tylko z wypracowanymi koncepcjami, ale także z przekonaniem, że nawet nieoczekiwane trudności mogą prowadzić do wartościowych rezultatów.
Kto wie – być może jednym z efektów tej pracy będzie kiedyś prawdziwy Park Różowego Słonia na krakowskiej Wesołej?


